Wszyscy zachwycamy się oglądając materiały z weekendowej bety Guild Wars 2. Grafika wygląda doskonale, prezentacje skilli imponująco, ale czas rzucić okiem na to, co przedstawiciele największych serwisów internetowych i prasy piszą faktycznie o swoich wrażeniach po czasie spędzonym w Tyrii. Prasa miała dostęp do 3 ras (asury i sylvari się nie załapały), można jednak było przetestować wszystkie klasy postaci i dobić aż do 30 poziomu doświadczenia.
Pierwszą rzeczą, o której pisze nasz rodzimy serwis Gry-Online, jest szok poznawczy. Od grafiki, poprzez design skilli i menusów, aż po dynamikę walki. Gra Areny wita nas pod tym względem nowymi standardami:
W Guild Wars 2 wszystko jest inne – jeśli nie od strony mechaniki rozgrywki, to wizualnie. Na artystycznie wykonanej mapie widnieją dziesiątki znaczników, ekran rozwoju postaci nie zawiera kopiowanego nagminnie drzewka talentów, a nad głowami NPC-ów nie widać wykrzykników. Szok pogłębia się, kiedy stajemy do walki z przeciwnikami. Doświadczenia za pokonane bestie wpada niewiele, umiejętności bohaterów są nietypowe, a same starcia wymagają… ruszenia się z miejsca. Wszyscy wiemy, co dzieje się z osobami, które próbują wymyślać koło od nowa. Ich kariery szybko się kończą, chyba że proponowane przez nie pomysły z powodzeniem zastępują starsze. Każą zastanawiać się, jak mogliśmy tolerować to, co było wcześniej. Ta myśl powracała wielokrotnie podczas zabawy, bo Guild Wars 2 odświeża wiele oklepanych koncepcji.
-Gry-Online
Tworzenie postaci generalnie wszystkim przypadło do gustu. Stopień konfiguracji ustawień twarzy, czy sylwetki naszego awatara robi wrażenie, ale nie sprowadza nas na manowce zbyt dużą ilością suwaków. Wszystko jest intuicyjne i gra oferuje nam wystarczającą ilość opcji. Jednakże, proponuję obejrzeć ten filmik, zamiast wierzyć komukolwiek na słowo:
Shawn Schuster z Massively podkreśla unikalność wszystkich 8 klas postaci w Guild Wars 2. Na koniec dodaje, że według niego mesmer jest wejściem na zupełnie inny poziom rozgrywki, ale może to być spowodowane tym, że on sam jest fanatykiem tej klasy.
Każda klasa postaci jest tak różna ze swoim wachlarzem unikalnych cech, że nie ma ani jednej, którą nie grałbym aż do samego końca po wyjściu gry. Gdybym jednak musiał wybierać, chyba mesmer i inżynier są tymi, które najbardziej się wyróżniają.
-Massively
Wszyscy w swoich tekstach zwracają uwagę na system walki, który jest zupełnie różny od innych MMO. Koniec ze statycznością i rzucaniem czarów w miejscu – „nie ruszasz się, to giniesz”, jak czytamy w jednej z recenzji. Możliwość zmiany broni i przypisanych do niej umiejętności na pasku dodaje dużej głębi walce. Do tego dochodzą combosy, które można wykonywać pomiędzy klasami postaci. Jak pisze Massively, system walki uczy nas takiej gry, że po jakimś czasie sami nie zdajemy sobie sprawy z tego, że to co robimy cały czas, można już nazwać taktyką – wszystko jest intuicyjne.
Umiejętności, zaklęcia i ataki stosujemy biegając. Stanie w miejscu jest ryzykowne, bo wielu wrogów rzuca czary obszarowe. W tej grze jest nawet system uników. Podczas zabawy często można było zapomnieć, że to „tylko MMO”. W końcu ten gatunek kojarzy się z umownym system kolizji czy drętwymi animacjami. ArenaNet idzie o krok dalej – mamy do czynienia z jakością rozgrywki bliższą płynniejszym i przekonującym grom solowym niż takim tytułom jak World of Warcraft.
-Gram.pl
Bardzo ciekawie wygląda podsumowanie sytemu leczenia:
To nie jest gra, gdzie każdy jest swoim własnym healerem – to gra, gdzie healerzy są niepotrzebni, ponieważ system walki premiuje inteligentną grę i istnieje niesamowicie dobrze zaprojektowany system wspierania się postaci za pomocą ich unikalnych umiejętności.
-Massively
Jedynym minusem, o którym wspomina Elisabeth Cardy jest występowanie w paru miejscach wrogich healerów, którzy leczą naszych przeciwników. Ewidentnie siła ich zaklęć bywa czasem zbyt duża, ale na szczęście nie ma ich zbyt wielu. Poza tym, gra jeszcze nie wyszła i na pewno zostanie odpowiednio zbalansowana.
Wszyscy podkreślają, że system wspólnego grania z innymi graczami bez zapraszania ich do drużyny sprawdza się doskonale. Nikt nikomu nie zabiera przedmiotów, doświadczenia, wręcz przeciwnie – granie z innymi graczami to zawsze jeszcze większa frajda, lepsza przygoda i więcej możliwości poradzenia sobie z przeciwnikami przy użyciu cross class combosów. Jeśli myślicie, że sprowadzenie dużej liczby znajomych do dynamicznego eventu sprawi, że stanie się on zbyt prosty – mylicie się. Siły przeciwników dostaną pokaźne bonusy, aby wyrównać swoje szanse w walce.
Redaktorzy są zgodni co do tego, że szybkość levelowania jest odpowiednia, a niektórzy piszą, że tak zatracili się w samej grze, że zapomnieli w ogóle o tym, że muszą coś zrobić ze swoją postacią po awansie na kolejny poziom doświadczenia. Skalowanie poziomów ma umożliwić grę ze znajomymi na wyższych poziomach. Niespodzianka czeka natomiast na wysokopoziomowych graczy, którzy wrócą do lokacji początkowych, by dokończyć stare questy – ich poziom będzie skalował się w dół, aby gra wciąż stanowiła dla nich wyzwanie.
Jeśli chodzi o fabułę, to Massively podkreśla, że wybory w naszej osobistej historii mają realny wpływ na rozgrywkę i znaczenie. Oczywiście, prędzej czy później dojdziemy do pewnych większych kulminacyjnych momentów fabuły, ale sposób dotarcia do nich będzie różny zależnie od podjętych przez nas wyborów.
Wydaje się, że wszystko jest piękne, ale beta chyba nie jest jeszcze tak dobrze zoptymalizowana, by śmigać na każdym sprzęcie. Starszy komputer (Quad Core, 4 GB RAM, GeForce 260) redaktora Gry-Online dostawał czasem małej czkawki. Wszyscy zachwycają się szczegółowością i różnorodnością miast każdej z frakcji, ale jeden z redaktorów wypomniał Guild Wars 2 spadek szczegółowości poza miastami.
Jak więc wypadło Guild Wars 2 w ten weekend chyba wszyscy dobrze wiedzą, ale najlepiej całość podsumowuje według mnie ten cytat:
Studio ArenaNet robi coś wielkiego. W dobie firm bojących się podejmowania ryzyka i szukania nowych rozwiązań ten deweloper odważył się postawić na patenty świeże, autorskie i dojrzałe. Beta przekonała nas, że dostajemy grę od ludzi, którzy rozumieją specyfikę gatunku i chcą doprowadzić do jego ewolucji. Zrobić coś, na co nie odważyło się studio BioWare ze swoim dobrym, ale jednak klasycznym do bólu Star Wars: The Old Republic.
-Gry-Online






