Nie mogę powiedzieć z pewnością gdzie znajduje się obóz do którego zabrały mnie Lśniące Ostrza, z dwóch powodów: rebelianci zawiązali mi oczy, i uprzejmie zagrozili mi śmiercią gdybym wyjawił lokalizację ich bazy.
Kiedy rebelianci zakwaterowali mnie w namiocie, dla mojej wygody, wszedł człowiek dla, którego przebyłem tą drogę. Bartholos, lider Lśniących Ostrz, powitał mnie ciepło, co było rzadko spotykane w Krycie w tych dniach. Dowódca grupy rebeliantów zgodził się odpowiedzieć na kilka moich pytań, zanim jego obowiązki zmuszą go do odejścia.
Q: Widziałem w obozie sporo żołnierzy. Czy jest was więcej niż Białe Opończe chcą byśmy wiedzieli?
Bartholos: Jak, z każdą informacją w jaką chce Biała Opończa by Krytanie wierzyli, jest zupełnie odwrotnie. Nasze szeregi rosną wraz z każdym Krtyanem, który ma dość zbrodni Białej Opończy, która rzekomo ich prowadzi. Jak sam widziałeś, nasi Askalońscy kuzyni pomagają nam trenować tych nowych rekrutów. W dodatku, zagraniczni podróżniczy przybywają do Kryty, gotowi zadać cios tyranii. Każdego dnia rośniemy w siłę.
Q: Tradycyjnie Lśniące Ostrza polegają na strategi zasadzki i błyskawicznych najazdów, zamiast stawać do walki w olbrzymich bitwach z Białą Opończą. Czy wraz z nowymi sojusznikami i rekrutami, stworzycie nową strategię?
Bartholos: Nie przytoczę tu szczegółów operacji, lecz powiem jedno: wkrótce Lśniące Opończe staną na przeciw Opończy, a nasze skargi rozliczymy magią i żelazem.
Z tą wypowiedzią, Bartholos pożegnał się i wrócił do swoich obowiązków. Nic nie mogą pomóc na to, że jestem pod wrażeniem pewności i stanowczości tego człowieka.





